Strony portfolio — własna wizytówka twórcy, która nie wygląda jak Moonlight
Jest taka sytuacja, którą zna każdy, kto kiedykolwiek pokazywał komuś swoje prace. Ktoś pyta „masz gdzieś portfolio?", a ty masz. Masz galerię, masz albumy, masz ostatnie trzy rzeczy, z których naprawdę jesteś zadowolony. Tylko że wszystko to leży wewnątrz serwisu, po którym trzeba umieć się poruszać — i zamiast linku wysyłasz instrukcję obsługi.
Od dziś możesz wysłać sam link.
Strona, która nie wygląda jak nasza
W panelu twórcy pojawiła się nowa pozycja: strony portfolio. Tworzysz taką stronę, dostaje ona własny adres, i to jest osobna strona w każdym sensie, jaki ma znaczenie dla odbiorcy. Nie ma naszego górnego paska. Nie ma bocznego menu. Nie ma niczego, co krzyczy „to jest fragment większego serwisu". Jest twój nagłówek, twoje prace, twój opis i twoje kolory.
Moonlight pojawia się dopiero na samym dole, w stopce — jako gospodarz strony i jako wejście dla kogoś, kto trafił tu z zewnątrz i chce zobaczyć więcej. Osoba zalogowana dostanie tam powrót do serwisu, gość zaproszenie do założenia konta. Poza tym strona należy wyłącznie do ciebie.
Zwykłe konto ma jedną taką stronę. Konto VIP ma pięć — bo pięć różnych stron to pięć różnych rozmów: inna dla klienta od ilustracji, inna dla wydawcy komiksu, inna do wrzucenia w bio.
Składasz ją z klocków, które sam wybierasz
Nie ma tu gotowego szablonu, w który wlewasz treść. Strona to lista modułów, a moduły dobierasz sam i układasz w dowolnej kolejności:
- nagłówek — pierwsze wrażenie: tytuł, podtytuł, zdjęcie w tle, twój awatar;
- o mnie — kim jesteś i czym się zajmujesz;
- galeria — wybrane prace z twoich albumów; możesz wskazać pojedyncze zdjęcia albo całe albumy;
- linki — twoje profile i strony, w formie przycisków, ikon albo kart;
- sekcja tekstowa — na cokolwiek: usługi, cennik, warunki współpracy.
Moduł można ukryć bez kasowania (przydaje się, gdy coś przygotowujesz na później), przesunąć wyżej albo niżej, nadać mu własny nagłówek. Modułów jednego rodzaju może być kilka — trzy osobne galerie na jednej stronie, każda o czym innym, to zupełnie normalny układ.
Rozstawienie osobno, kolory osobno
Tu jest rzecz, o którą prosiliście najgłośniej. Wygląd rozdzieliliśmy na dwie niezależne osie.
Rozstawienie ustawiasz per moduł. Galeria może być równą siatką, mozaiką o różnych wysokościach albo szerokimi rzędami przez całą stronę. Nagłówek może mieć zdjęcie z tekstem na wierzchu, tekst obok zdjęcia albo sam tekst wyśrodkowany na czystym tle. Sekcja tekstowa bywa zwykłym akapitem, tekstem w ramce albo cytatem.
Kolory działają zupełnie osobno. Wybierasz jedną z ośmiu gotowych palet dla całej strony — cztery jasne, cztery ciemne — albo składasz własną, kolor po kolorze. A jeśli jeden moduł ma się wyłamywać, bo akurat ta galeria wygląda lepiej na czerni, nadpisujesz kolory u niego i reszta strony zostaje bez zmian.
Kombinacji jest przez to znacznie więcej niż listy szablonów, a wybór jest za każdym razem prosty: osobno decydujesz, jak coś ma być ułożone, i osobno, jakie ma mieć barwy.
Podgląd pokazuje prawdę
Obok edytora stoi ramka z twoją stroną. Stoi w niej ta sama strona, którą zobaczy odbiorca, wyrenderowana przez serwer w trybie podglądu. Zmieniasz kolor, zapis leci sam, ramka się odświeża i widzisz dokładnie to, co dostanie druga osoba.
Zanim klikniesz „opublikuj", strona jest szkicem. Dla wszystkich innych to zwykłe „nie znaleziono", także dla kogoś, kto zgadnie adres. Sam adres wybierasz w edytorze, a dostępność sprawdza się w trakcie pisania.
Treści dla dorosłych zasłonięte, dopóki ktoś nie potwierdzi wieku
Strona portfolio jest publiczna i otwiera ją każdy z linkiem, także osoba bez konta. Dlatego zdjęcia pochodzące z kolekcji oznaczonych jako materiał dla dorosłych trafiają na stronę zasłonięte, a serwer w ogóle nie wysyła wtedy adresu obrazka — nie da się ich podejrzeć narzędziami przeglądarki. Odwiedzający, który potwierdzi pełnoletność, dostaje ciasteczko, a serwer od tego momentu pokazuje mu te prace normalnie. Obrazek podglądu przy udostępnianiu linku nigdy nie bierze się z galerii, bo roboty wyszukiwarek żadnego potwierdzenia nie mają.
Twoje prace zostają twoje: nic nie usuwamy i niczego nie blokujemy, decyzję o obejrzeniu podejmuje odbiorca.
Co dalej
To pierwsza część większego planu. W kolejnej stronę portfolio będzie można zamienić w sklep: własny marketplace z płatnością kartą, prosto ze strony, z pominięciem monet. Wtedy link, który wysyłasz klientowi, będzie już nie tylko wizytówką.
Na razie: wejdź w panel, kliknij „Nowa strona" i zobacz, jak wygląda twoje portfolio, gdy nic go nie otacza.