Data, której nie cofniemy nawet my
Każdy certyfikat autorstwa na Moonlight dostaje od dziś datę zapisaną w blockchainie Bitcoina. Brzmi jak buzzword, więc od razu mówimy, co to naprawdę znaczy — i czego nie znaczy.
Problem, którego długo nie widać
Wyobraź sobie spór o autorstwo. Pokazujesz certyfikat: praca zarejestrowana 10 czerwca, podpis kryptograficzny się zgadza, wszystko gra. I wtedy pełnomocnik drugiej strony zadaje jedno pytanie: „a skąd mamy wiedzieć, że ta data jest prawdziwa? Przecież to wasz serwis ją wpisał. Mogliście wpisać dowolną."
I ma rację. Data w naszej bazie to nasze słowo. Podpis potwierdza, że dokument wystawiliśmy my i że nikt go potem nie ruszał — ale samej daty pilnujemy my sami. Świadectwo, które firma wystawia sama sobie, jest w sporze warte dokładnie tyle, ile zaufanie do tej firmy.
Chcieliśmy dowodu mocniejszego: takiego, którego nie możemy sfałszować nawet my.
Jak to działa
Przy wystawieniu certyfikatu liczymy skrót pracy — 32 bajty, z których nie da się odtworzyć ani obrazka, ani żadnych danych. Ten skrót trafia do publicznych serwerów OpenTimestamps, które zbierają tysiące takich skrótów z całego świata, sklejają w jeden i wpisują do blockchaina Bitcoina.
Blockchain ma jedną własność, dla której to wszystko robimy: raz wpisanej daty nie da się cofnąć. Nikt tego nie zmieni — my też nie. Data przestaje więc być naszym słowem.
Z powrotem dostajemy mały plik dowodu — waży mniej niż kilobajt. To on łączy Twoją pracę z konkretnym momentem w blockchainie. Pierwsze certyfikaty mają już potwierdzenia i każdy może je sprawdzić samodzielnie.
Czego to NIE znaczy
Żadnych kryptowalut w serwisie. Nie ma portfela, nie ma monet, nie ma transakcji, za które płacisz Ty albo my. Z Moonlight wychodzi wyłącznie 32-bajtowy skrót, a wpis opłacają serwery OpenTimestamps w ramach swojej publicznej, darmowej usługi. Z blockchaina korzystamy jak z zegara — i tylko tak.
Dlaczego to jest większe, niż wygląda
Dowód czasu weryfikuje się bez Moonlight. Plik dowodu pobierasz ze strony certyfikatu raz i sprawdzasz dowolnym klientem OpenTimestamps — bez konta, bez naszej zgody, bez naszego istnienia. Gdyby serwis kiedyś zniknął, Twój dowód działa dalej.
To jest różnica między dokumentem a obietnicą. Dokument, który przestaje działać razem z wystawcą, jest obietnicą. Ten działa dalej — a Bitcoin przeżył już niejedną firmę.
Znacznik dostaje automatycznie każdy nowy certyfikat. Wystawione wcześniej też już go mają — ostemplowaliśmy je wstecz, więc żadna praca nie została z gorszym dowodem tylko dlatego, że powstała przed tą zmianą.