Twoja strona pokazuje i odtwarza to, co tworzysz
Strona portfolio powstała po to, żeby twórca miał własny adres do rozesłania. Przez pierwsze tygodnie umiała pokazywać grafiki, bio, linki i sklep. Wszystko inne, co ktoś zrobił — komiks, książkę, muzykę — mogła co najwyżej zapowiedzieć: kafel, okładka, przycisk prowadzący gdzie indziej.
To „gdzie indziej" jest dokładnie tym momentem, w którym się kogoś traci. Ktoś dostał link do Twojej strony, spodobała mu się okładka, kliknął — i wylądował w serwisie, o którym usłyszał minutę wcześniej, z paskiem nawigacji, logowaniem i cudzymi treściami dookoła.
Od dziś nie musi.
Cztery nowe moduły
Komiksy i książki dostały kafle z okładkami. Kliknięcie otwiera podstronę Twojego portfolio z czytnikiem: lista rozdziałów, treść, i przycisk powrotu prowadzący do Ciebie, a nie do nas. Single grają wprost na stronie. Albumy pokazują okładki, a cała płyta ma własną podstronę z listą utworów i odtwarzaczem.
Każdy moduł ma kilka układów do wyboru — siatka okładek, lista, jedna pozycja wyróżniona — i słucha się kolorystyki strony, tak samo jak wszystko inne w portfolio. Kolejność jest tą, w której zaznaczyłeś swoje rzeczy: chcesz prowadzić konkretnym komiksem, wybierasz go pierwszy.
Jeden czytnik, nie drugi
To decyzja techniczna, ale ma bezpośredni skutek dla czytelnika, więc warto ją opisać.
Czytnik na Twojej stronie to ten sam czytnik, który wklejasz na własnego bloga, i rozmawia z tym samym API. To znaczy, że pytanie „czy ta osoba może przeczytać ten rozdział" — okno premium, rozdział kupiony za monety, dostęp subskrybenta — ma w całym systemie jedno miejsce. Drugi czytnik oznaczałby drugie miejsce, w którym ta odpowiedź zapada, a dwa miejsca prędzej czy później zaczynają odpowiadać różnie. Zwykle w najgorszym momencie.
Płatny rozdział zachowuje się więc tutaj identycznie jak wszędzie: czytelnik widzi początek i propozycję zakupu, kupuje bez wychodzenia z Twojej strony i czyta dalej.
Przy okazji: książek nie dało się dotąd przeczytać poza Moonlightem
Sprawdzając, jak podpiąć książki, znaleźliśmy rzecz, o której nikt nie wiedział: nasze API osadzania znało dla książki wyłącznie wizytówkę — okładkę, opis i liczbę rozdziałów. Ani listy rozdziałów, ani treści. Książkę można było zapowiedzieć, ale nie przeczytać. Powstały więc brakujące elementy i czytnik książki, bliźniak tego od komiksu.
Przy tej samej okazji naprawiliśmy osadzanie muzyki, które nigdy nie działało — dwie niezależne usterki w jednym miejscu sprawiały, że każde żądanie kończyło się błędem. Doszedł też brakujący sposób osadzenia całego albumu; wcześniej dało się wstawić wyłącznie pojedynczy utwór.
Treści dla dorosłych
Komiks albo książka oznaczona 18+ zachowuje się tak jak zdjęcie w galerii: okładka jest zasłonięta, a kafel nie prowadzi do czytnika, dopóki odwiedzający nie potwierdzi wieku. Potwierdzenie zapamiętuje przeglądarka, a decyzję o tym, co pokazać, podejmuje serwer.
Co dalej
Strona portfolio jest już w tym momencie kompletną wizytówką: pokazuje grafiki, opowiada o Tobie, sprzedaje, a teraz także daje przeczytać i posłuchać. Kolejne rzeczy będą raczej dopieszczaniem tego, co jest, niż dokładaniem nowych rodzajów treści — jeśli czegoś Wam brakuje, to jest dobry moment, żeby napisać.