Poprawki i usprawnienia — lipiec i początek sierpnia
Między większymi funkcjami zbiera się cała masa drobniejszej roboty: rzeczy, które ktoś zgłosił, rzeczy, które sami zauważyliśmy, i rzeczy, które po prostu były zepsute, choć nikt jeszcze nie zdążył się poskarżyć. Żadna z nich nie zasługuje na osobny wpis, ale razem to solidny kawał platformy. Oto co się zmieniło od początku lipca.
Konto i logowanie
Jeśli miałeś już konto na e-mail, którym potem próbowałeś zalogować się przez Google, dostawałeś suchy komunikat i tyle. Teraz pojawia się pytanie: połączyć te konta teraz, żeby się zalogować? Klikasz „tak" — łączymy i wpuszczamy; klikasz „nie" — wracasz do zwykłego logowania. Po połączeniu konta z Google przychodzi e-mail bezpieczeństwa z datą i adresem IP oraz jasną instrukcją, co zrobić, jeśli to nie byłeś Ty. To samo widać w dzwonku powiadomień.
Naprawiliśmy też coś, co cicho psuło pierwsze wrażenie: język przy pierwszej wizycie. Serwis rozpoznawał język przeglądarki, zapisywał go — i natychmiast nadpisywał polskim, bo wykrywanie i ręczny wybór trzymały ustawienie pod dwoma różnymi kluczami. Każdy nowy gość, niezależnie skąd wchodził, lądował na polskim. Teraz pierwsze wejście ustawia język przeglądarki, a Twój późniejszy ręczny wybór ma pierwszeństwo i nie jest już nadpisywany. Rumunia dostała przy okazji rumuński — tłumaczenia mieliśmy od dawna, tylko mapowanie kierowało na angielski.
Koreański został domknięty: brakowało 433 kluczy i około tysiąca napisów zostawało po angielsku, w tym cała strona pobierania Animate Studio i tryby mieszania w edytorze scen. Doszedł też koreański interfejs kursu japońskiego.
A dla francuskich i hiszpańskich użytkowników — dwie rzeczy, które wyglądały po prostu źle. We francuskim interfejsie w kilkudziesięciu miejscach zamiast nazwy serwisu widniały surowe znaczniki z narzędzia do tłumaczeń, a w jednym ostrzeżeniu zamiast pogrubienia widać było gołe tagi. W hiszpańskim nazwa Moonlight była tłumaczona jak zwykłe słowa — łącznie z nagłówkiem panelu. Nazwa własna zostaje nazwą własną.
Treści, okładki, feed
Miniatury: naprawione generowanie, przez które część okładek w discovery, feedzie i postach pokazywała się jako uszkodzony obrazek. Discovery pokazuje teraz miniatury zamiast ładować pełnowymiarowe pliki, a domyślny placeholder okładki wygląda jak trzeba.
Na telefonach media w postach (obrazy, YouTube) są nad tekstem, a nie pod nim — bo to obrazek zwykle jest treścią, a tekst komentarzem. Wyjątkiem zostały bonus-posty.
Reakcja „nie lubię" w feedzie kończyła się błędem — baza po prostu nie dopuszczała tego typu interakcji, choć interfejs go oferował. Naprawione. Padał też starszy widok tematu na forum fanpage (błąd w szablonie wywracał stronę przy każdym renderze).
Muzyka i anime
Odtwarzacz muzyki rozmawia teraz z systemowym sterowaniem multimediów — na ekranie blokady telefonu, w panelu powiadomień i pod klawiszami multimedialnymi klawiatury. Widać tytuł, wykonawcę i okładkę, można przełączać i przewijać bez wracania do aplikacji. Działa to również dla YT-TV.
Goście bez konta mogą odtwarzać darmowe utwory; przy płatnych serwer sam pilnuje zapowiedzi (pierwsze 30 sekund, a przy krótkich utworach jedna trzecia). „Ostatnio odtwarzane" działa też dla gości — lokalnie, bez konta. W anime niezalogowani dostają trzy darmowe odcinki dziennie i jasną informację o logowaniu zamiast cichej blokady.
Strona dodawania utworu została przebudowana wizualnie, ale najważniejsze jest to, że wreszcie działa w trybie jasnym — dwa pola cen miały czarne tło wpisane na sztywno, a część pól białą czcionkę na białym tle.
Pieniądze
Prowizja na marketplace assetów animacji zeszła z 38% do 28%, tak samo jak w komiksach i muzyce. Twórca dostaje 72% zamiast 62%. Dotyczy przyszłych sprzedaży.
Na stronie wsparcia najniższy próg wpłaty (5 USD / 5 EUR / 7,50 zł) kończył się błędem zamiast przejściem do płatności, bo progi tego poziomu były zdefiniowane tylko dla części walut; przy okazji doszedł juan, którego strona oferowała chińskim użytkownikom. Gorsza sprawa: wpłaty w ogóle nie zapisywały się w bazie — brakowało kolumny na poziom wsparcia, więc płatność przeszłaby przez Stripe, ale nie trafiłaby do statystyk ani nie przyznała odznaki. Naprawione. Najwyższy próg nazywa się teraz „Divinity" we wszystkich dwunastu językach strony.
Do tego drobiazgi: w sklepie z Moondust zniknął zdublowany pasek tytułowy, a statystyki poleceń nie liczą już powrotu ze strony płatności jako „witryny odsyłającej" (druga próba wpłaty zapisywała Stripe jako źródło ruchu).
Certyfikaty i eventy
Publiczna weryfikacja autorstwa jest dostępna dla każdego, także bez konta — przycisk certyfikatów prowadzi gościa wprost do niej, a sam widok został przebudowany pod telefony.
Świeża zmiana: pracę można zgłosić do eventu z każdego miejsca, w którym da się ją certyfikować — z kompozytora „Wrzuć grafikę", z uploadu do galerii i przy edycji istniejącego postu galerii, nie tylko ze strony certyfikacji. W okienku wyboru zdjęcie jest albo płatnym certyfikatem, albo darmowym zgłoszeniem eventowym — nigdy jednym i drugim — a limit zgłoszeń widać od razu przy zaznaczaniu.
Aplikacja desktopowa i panel
Ekran startowy i podgląd stron epizodu pobierają miniatury zamiast pełnych obrazów: ten sam widok kosztuje teraz kilkanaście razy mniej transferu (epizod na 109 stron to ~0,9 MB zamiast ~11,7 MB) i ładuje się wyraźnie szybciej. Przy okazji naprawiliśmy uprawnienia katalogów z obrazami na serwerze, przez które miniatury części komiksów w ogóle się nie generowały — system po cichu podawał wtedy pełne pliki.
W panelu administracyjnym podgląd szczegółów użytkownika w analityce zwracał błąd zamiast statystyk aktywności. Też naprawione.
To tyle z rzeczy „małych". Następny wpis będzie już o czymś większym.