Strony zapraszające mówią o stronie twórcy i o merchu — w czternastu językach
Mamy dwie strony, które tłumaczą, po co tu być: jedną dla twórców, drugą dla czytelników. To są adresy, które wysyła się znajomemu albo wkleja w bio, kiedy ktoś pyta „co to właściwie jest to całe Moonlight". Powstały wiosną i od tamtej pory zdążyły się zestarzeć — bo platforma w międzyczasie urosła o dwie rzeczy, o których nie mówiły ani słowem.
Pierwsza: własna strona twórcy
Fanpage jest domem tytułu wewnątrz platformy. Strona portfolio jest jego przeciwieństwem: mieszka pod własnym adresem, ma własne kolory i nie pokazuje naszej nawigacji. Odwiedzający nie musi wiedzieć, czym jest Moonlight, i nie musi zakładać konta.
Najważniejsze dzieje się po kliknięciu. Komiks otwiera się w czytniku na tej samej stronie, album gra we wbudowanym odtwarzaczu, a rzeczy ze sklepu kupuje się w kasie tej strony — jako gość, na adres e-mail. Nikt nie jest przerzucany do serwisu, o którym usłyszał minutę wcześniej.
Landing twórcy dostał na to osobną sekcję: adres, kolory, komiks czytany na miejscu, album, sklep i bramka wieku. Landing czytelnika dostał to samo widziane od drugiej strony — „dostałeś link od twórcy?".
Druga: rzeczy, które można wziąć do ręki
Rysunek z galerii da się zamienić w koszulkę, kubek, plakat albo wydruk. Bez zapasu w piwnicy i bez pakowania paczek: drukarnia drukuje po zamówieniu i wysyła prosto do kupującego. Lista sposobów zarobku na landingu twórcy urosła przez to z sześciu do siedmiu.
Ta część jeszcze nie ruszyła, więc na stronie stoi przy niej plakietka „Wkrótce". Wolimy tak, niż obiecywać sprzedaż, której nie da się zrobić — a kiedy moduł zostanie włączony, plakietka zniknie sama i tekst przejdzie w czas teraźniejszy, bez poprawiania strony.
Przy okazji: strona sama rozpoznaje język
Obie strony miały tekst wpisany po polsku na sztywno, choć linki do nich chodzą też poza Polskę. Teraz cała treść — dwieście czterdzieści pięć zdań i nagłówków — żyje w plikach tłumaczeń, w czternastu językach.
Język ustala się sam, z ustawień przeglądarki, a jeśli ktoś zgodził się na analitykę, także z kraju. Kto trafi na złą wersję, przełącza ją w stopce jednym kliknięciem i od tej pory jego wybór jest ważniejszy od zgadywania. Przełącznik działa bez jednej linijki JavaScriptu: landing nie ładuje ciężkiej paczki aplikacji i nie zaczyna tego robić dla kontrolki, którą przeglądarka obsługuje sama.
Strony są pod adresami /dla-tworcow i /dla-czytelnikow. W panelu użytkownika, w zakładce
„Przegląd", jest też karta z obiema — z przyciskiem, który kopiuje gotowy link do wysłania.