Cena, której nikt ci nie podniesie
Wyobraź sobie taki dzień. Znajdujesz utwór, który wpada ci w ucho. Kosztuje grosze za odtworzenie, więc wrzucasz go do playlisty i słuchasz codziennie w drodze do pracy. Po miesiącu zaglądasz do portfela i widzisz kwotę, która nie ma prawa się zgadzać. Cena wzrosła dwa tygodnie temu. Nikt cię o tym nie poinformował, bo nie było komu — opłata za streaming rozlicza się sama, gdzieś w połowie utworu, kiedy ty patrzysz w okno tramwaju.
Ta dziura siedziała w Moonlight od początku istnienia płatnego streamingu i była konsekwencją decyzji, która sama w sobie jest dobra: skoro słuchacz raz zgodził się płacić za utwór, nie ma sensu pytać go o to przy każdym odtworzeniu. Problem polega na tym, że między zgodą a obciążeniem mija czas, a w tym czasie autor mógł wpisać w formularzu inną liczbę.
Dwie drogi
Pierwsza droga to obudowanie problemu zabezpieczeniami. Historia zmian cen, powiadomienia dla osób, które mają utwór w bibliotece, okres karencji przed wejściem podwyżki w życie, detektor podejrzanych skoków, procedura reklamacyjna. Wszystko to działa i wszystko to jest do napisania.
Druga droga jest krótsza: sprawić, żeby podwyżka przestała być czymś, co da się w ogóle wyrazić.
Wybraliśmy drugą. Od dziś ceny utworów ustala platforma, a autor wybiera jeden z trzech poziomów. Nie może wpisać własnej liczby, bo nie ma gdzie. Nie może podnieść ceny, bo jej nie ustala.
Trzy poziomy
Sklepy z muzyką doszły do tego układu dwie dekady temu i od tego czasu niewiele się zmieniło, bo trudno go poprawić. Trzy liczby mieszczą się w głowie. Czterdzieści tysięcy dowolnych cen nie mieści się w niczyjej.
| Poziom | Kiedy | Zakup | Doba słuchania | |---|---|---|---| | Premiera | pierwszy rok od publikacji | 60 monet | 1,20 | | Standard | od roku do trzech lat | 40 monet | 0,80 | | Katalog | powyżej trzech lat | 25 monet | 0,50 | | Darmowy | decyzja autora | — | — |
Nowe wydania są droższe, starsze tanieją. Utwór schodzi na niższy poziom sam, wraz z upływem czasu, i autor nie musi o tym pamiętać. Może zejść niżej wcześniej, jeśli chce. W górę nie pójdzie nigdy, przez nikogo — próba podniesienia poziomu kończy się odmową na poziomie walidacji, a nie ostrzeżeniem w panelu.
Utwór, który był darmowy, może stać się płatny tylko dopóty, dopóki nikt poza autorem go nie odtwarzał. Później zostaje darmowy. Ludzie, którzy znaleźli coś za darmo, nie powinni pewnego ranka zacząć za to płacić.
Doba, która nie kończy się o północy
Przy okazji naprawiliśmy coś, co przez cały czas siedziało w kodzie i czekało na swoją ofiarę. Jedna opłata odblokowywała utwór „na dziś", a „dziś" oznaczało dobę kalendarzową w strefie czasowej serwera. Wieczór, który przeciągnął się przez północ, był więc obciążany dwa razy w odstępie dwóch minut. Nikt tego nie zgłosił, co znaczy tylko tyle, że mieliśmy szczęście.
Teraz doba jest krocząca i liczy się od momentu pobrania opłaty. Płacisz raz i masz utwór przez dwadzieścia cztery godziny, ile razy chcesz, niezależnie od tego, co pokazuje kalendarz.
Utwór nie może kosztować więcej, niż kosztuje
To jest zmiana, z której jesteśmy najbardziej zadowoleni. Wszystko, co zapłaciłeś za słuchanie, zalicza się na poczet zakupu. Kiedy suma opłat osiągnie cenę utworu, utwór staje się twój na zawsze i przestaje pobierać cokolwiek. Ostatnia opłata przed tą granicą jest przycinana do reszty długu, więc suma wychodzi co do grosza na cenę z cennika, bez grosza nadpłaty.
Karta utworu mówi teraz wszystko w jednym zdaniu:
0,80 monety za dobę bez limitu. Po 40 monetach utwór jest twój na zawsze.
Jeśli kupisz utwór wprost, uzbierane środki też się odejmują. Za to samo się nie płaci dwa razy.
Twój własny limit
Skoro płatne utwory rozliczają się w tle, potrzebny jest hamulec po stronie słuchacza. W ustawieniach profilu, w zakładce Preferencje, jest teraz dzienny limit wydatków na streaming. Domyślnie pięć monet. Po jego osiągnięciu odtwarzanie płatnych utworów zatrzymuje się i player mówi wprost, co się stało, zamiast po cichu przestać płacić. Darmowe utwory grają dalej bez przeszkód. Limit można podnieść, obniżyć albo ustawić na zero, jeśli wolisz nigdy nie płacić za słuchanie.
Cena, którą widzisz, to cena, którą płacisz
Ostatnia rzecz, drobna, ale to właśnie takie drobiazgi budzą nieufność. Przy opłacie za słuchanie przeglądarka wysyła kwotę, którą wyświetliła. Jeśli serwer widzi inną, nic nie pobiera i prosi o potwierdzenie nowej.
Dotyczy to wyłącznie streamingu — bo tylko tam opłata schodzi sama, w trakcie odtwarzania, kiedy nie patrzysz. Zakup na własność klikasz z ceną przed oczami, więc niczego takiego nie potrzebuje.
Utwory sprzed zmiany
Nie ruszyliśmy ich cen. Utwór wyceniony przed wprowadzeniem poziomów zachowuje swoją stawkę i podlega dokładnie tej samej regule — w dół tak, w górę nie. Przepisanie ich na poziomy mogłoby komuś podnieść cenę, czyli zrobić dokładnie to, przed czym cała ta zmiana broni.